Serwis Doradztwa Podatkowego - nr 000288 - 23 lutego 2015 r.


7. Ujednolicone stawki VAT na poziomie 16% albo 17% spowodują utratę od 21 do 23 mld zł.


Już po raz kolejny potwierdzono publicznie w wypowiedziach członków kierownictwa ministerstwa finansów z ostatnich kilku miesięcy, że trwają w tym resorcie prace nad tzw. ujednoliceniem stawki podatku od towarów i usług. Z dość obszernych wypowiedzi medialnych można wyciągnąć wniosek, że wszystkie towary i usługi, które dziś są zwolnione od podatku (np. usługi medyczne, edukacyjne i mieszkaniowe) oraz czynności opodatkowane w kraju stawkami 0%, 5% i 8% (np. żywność, leki czy usługi budowlane związane z budownictwem mieszkaniowym) byłyby opodatkowane stawką podstawową, która byłaby jednak niższa od obecnej. Pomysł polega na tym, że tam gdzie jest dziś stawka podstawowa (23%) opodatkowanie uległoby obniżeniu o 6% lub 7%, a w przypadku zwolnień i stawek obniżonych – wzrost opodatkowania wzrósłby odpowiednio o 16% (17%), albo o 11% (12%), albo o 8% (9%). Według autorów tej koncepcji przyczyniłoby się to do „uproszczenia systemu podatkowego”, a dochody budżetowe utrzymałyby się – ich zdaniem – na obecnym poziomie. Jest to założenie nieprawdziwe, ale o tym będzie później.


Jest to typowe deja vu, bo przed 8 laty liberałowie również szli do wyborów ze słynnym 3x15%, czyli ujednoliceniem stawki VAT w wysokości 15% (dziś 16% albo 17%). Są jednak nienaprawialni, bo wtedy przecież przegrali i to bez głosów nieważnych.


Oczywiście należy zadać pytanie, czy powyższe pomysły mają jakikolwiek ekonomiczny sens, czy też należą do liberalnych obsesji, dla których obecny świat, w tym podatki, jest zbyt męczący w swojej złożoności. Zacznijmy od efektów obniżenia stawki podstawowej z 23% do 16% (17%). Spadek dochodów budżetowych z tego tytułu wynosiłby od 25 do 28 mld zł (warunki porównywalne roku 2014), a opodatkowanie stawką 16% (17%) usług zwolnionych oraz opodatkowanych stawką obniżoną nie dałby proporcjonalnego podwyższenia dochodów budżetowych, gdyż:

  • opodatkowanie usług zwolnionych (edukacja, służba zdrowia i czynsze mieszkaniowe) spotkałoby się z barierą  popytu, a jedynym sposobem przetrwania tego kataklizmu byłoby przejście istotnej części tych usług do szarej strefy – możliwość realnego wprowadzenia tu kilkunastoprocentowej podwyżki i przerzucenie tego podatku na konsumentów może powstać tylko w głowach, które niewiele wiedzą o realnej gospodarce: skutek fiskalny dla budżetu – niewielki a nawet możliwy spadek dochodów z podatku dochodowego od tych branż,
  • podwyższenie stawek obniżonych na rynku żywności nieprzetworzonej (z 5% na 16% czy 17%) miałoby analogiczne skutki jak w przypadku usług zwolnionych (strata od 5 do 6 mld zł)
  • podwyżka stawki z 8% do 16% (17%) to przede wszystkim rynek leków, który próbowałby przerzucić część ciężaru wzrostu podatku na chorych, resztę przejąłby sprzedawca (zmniejszenie jego zysków). Tu teoretycznie mógłby wystąpić niewielki wzrost dochodów budżetowych (rocznie całość sprzedaży detalicznej przy zastosowaniu dziś stawki 8% podwyższonej do 16% (17%) przyniesie 9-11 mld zł), bo popyt na opodatkowane towary zmniejszyłby się średnio o 25%.


Reasumując: teza o „neutralnym” charakterze operacji ujednolicenia stawek dla budżetu nie wytrzymuje krytyki: spadek dochodów budżetowych wyniósłby od 21 do 23 mld zł, czyli katastrofa finansów publicznych byłaby czymś nieuniknionym, a suma bezzwrotnych strat budżetu w podatku od towarów i usług wzrosłaby z 32 mld do 55 mld zł.


Kto zarobiłby na tej operacji? Przede wszystkim ci, którzy oferują towary i usługi na stawce podstawowej, bo do ich kieszeni poszedłby cały efekt obniżenia stawki: teza, że obniżyliby ceny oddając tę korzyść konsumentom jest założeniem nieznajdującym potwierdzenia empirycznego.


Mam na koniec pytanie do Pani Premier: czy akceptuje pomysł „ujednolicenia” stawek podatku od towarów i usług wie, co robią jej podwładni? Sadzę, że opozycja może ich uznać za „swoich ludzi”.

 


Witold Modzelewski
Profesor Uniwersytetu Warszawskiego
Instytut Studiów Podatkowych



Podatki 2015

 

spis treści
powrót do strony serwisu
do góry
Agencja interaktywna Migomedia